poniedziałek, 31 lipca 2006

Ruch uliczny

Lima ma około 8 milionów mieszkańców. Dlatego moje ogólne wrażenie na temat ruchu ulicznego jest: może nie są to kompletni wariaci drogowi, ale blisko im do tego. Co gorsza, prawdopodobnie wiele samochodów nie używa benzyny bezołowiowej, więc powietrze w okolicach głównych ulic jest bardzo zanieczyszczone.

Autobusy:

Jest ich kilka rodzajów. Nazywane są micro (niewielkie lub trochę większe busy) lub combi (mikrobusy na ok. 10 osób). Samochody są stare i zdezelowane, sprawiają wrażenie mało bezpiecznych.

W busie oprócz kierowcy jest człowiek, który stoi przy drzwiach, zbiera pieniądze za przejazd (zwykle 50 centimos za krótką trasę, 1 sol za dłuższą[1]). Oprócz tego rozgląda się, czy ktoś czeka na chodniku, wykrzykuje trasę przejazdu, itd.

Busiki przejeżdżają dosłownie co kilkadziesiąt sekund, często się pokrywając. Wtedy kierowcy ostro walczą o klientów – w dziki sposób wyprzedzając się, wołając do przechodniów, itp.


Drugim sposobem podróżowania są taksówki.

Odnoszę wrażenie, że jeździ ich więcej niż zwykłych samochodów. Nie mają taksometrów, więc o cenę należy targować się przed jazdą.

Oprócz zwykłych samochodów są też mototaxis, czyli trójkołowe taksówki – taka buda na elektrycznym motorze.

Przejścia dla pieszych.

Nie ma. No prawie. Na dużych skrzyżowaniach. A zazwyczaj przechodzi się przez jezdnie w dowolnym miejscu, czekając aż będzie jechało mniej samochodów lub przeciskając się pomiędzy tymi, które stoją w korku.




[1] 1 nuevo sol = ok. 1 złoty

sobota, 22 lipca 2006

Przyjazd do Peru

Sobota, rano w Limie, Peru.
Wyjechalem w czwartek z Kielc. Najpierw przesiadka w Gliwicach, a o 2 w nocy bylem juz w Berlinie. Znalazlem taksowke, ktora zawiozla mnie na Tegel. Stamtad lecialem do Madrytu o godzinie 8. Z Madrytu juz prosto do Limy.
Lot trwal prawie 12 godzin. Na szczescie mialem dobre miejsce, tuz za Business Class z miescem na rozprostowanie nog.

W Limie przywitala mnie grupa ludzi z AIESEC. Pojechalismy taksowka (poznalem ruch uliczny w Limie) do domu.
Za chwile powinni przyjsc AIESECowcy, z ktorymi pojde zobaczyc gdzie bede mieszkal.

środa, 5 lipca 2006

Peruwiańska wiza w paszporcie

Mówiłem już, że jadę do Peru, tak?

Dzisiaj pojechałem do Warszawy do ambasady Republiki Peru po wizę. Ambasada mieści się w biurowcu, w którym są też ambasady innych "egzotycznych" dla większości Polaków państw. Konsul okazał się bardzo miły i przyjacielski. Wyczekałem się w sumie około 2 godzin, kosztowało mnie to 15 $, ale mam już w paszporcie wizę do Peru. Ten trip do Warszawy zajął mi cały dzień. Przynajmniej już z głowy.