piątek, 29 lipca 2011

Rzeka Styczniowa

Pierwszy dzień w Rio poleciałem turystycznie. Corcovado – fajne, kupa ludzi, kolejka do kolejki na szczyt. Udało się wyjechać na górę dopiero po 1,5 godzinie. W sumie zeszło cały dzień.
Wieczorem też klasycznie, najtlajf w Rio. W Lapa są świetne bary, trzeba się tam kiedyś wybrać ponownie.
Dzień drugi, plaża. Takie moje brazylijskie tranquilo. Nie chce mi się spieszyć, łazić w te same miejsca, w które łażą tłumy.

Po pierwszych kilku dniach i przeskakiwaniu z miejsca na miejsce zacząłem mieć dość lotnisk, biegu. W Fortalezie wyhamowałem. Przez trzy dni nie chciało mi się nawet plażować. Dopiero Jericoacoara doprowadziła mnie do porządku. Słusznie zachwalają ją przewodniki i ludzie.

Z polskich akcentów, w Ipanemie stoi pomnik Marszałka:


* Rzeka Styczniowa to po portugalsku Rio de Janeiro.

Brak komentarzy: