niedziela, 26 czerwca 2011

Rzuć robotę, wyjedź gdzieś daleko

Rzuciłem robotę. Kupiłem bilet w jedną stronę do Brazylii.

Dotarłem na południe kraju. Właśnie zaczęła się zima w Rio Grande do Sul. Siedzę przy ogniu, który pali się w kuchni u goszczącej mnie rodziny, żeby trochę się rozgrzać.
Przygotowują kolację. Rodzina składa się z 5 osób: rodzice/dziadkowie mający po 73 lata, ich córka, 33-letnia Particia oraz dwójka dzieci, siostrzeńców Partycji. Lukas ma 10 lat, Luana ma 3 lata. Luana mnie uwielbia. Jest jeszcze pies, kot i papuga.

Dogaduję się. Patricia słabo mówi po angielsku, ja słabo mówię po portugalsku. Ale jak mówię po hiszpańsku, to rozumieją. Tak, jak na pograniczu Stanów i Meksyku używają mieszanki angielskiego i hiszpańskiego zwanej spanglish, tak ja używam czegoś, co można nazwać portuñol.

1 komentarz:

Ilona Pabis pisze...

Brzmi rodzinnie i przytulnie:). Przynajmniej możesz lepiej poczuć tamtejszą kulturę. Co do Lueny to pewnie ona najmniej Cię rozumie na poziomie słownym, ale dzieciaki są bardzo dobrymi obserwatorami, potrafią świetnie komunikować się niewerbalnie, odczytywać emocje itp i moim zdaniem to są naważniejsze umiejętności przy poznawaniu drugiego człowieka (zwłaszcza jeżeli pochodzi on z odmiennej kultury).Olku, życzę powodzenia w dogadywaniu się i trzymaj się ciepło.