wtorek, 24 października 2006

Corrida de toros

Mniej więcej tydzień temu, kiedy rozmawiałem z moim szefem, powiedział, że najbliższą niedziele odbędzie się pierwsza walka byków w tym roku. Zapytał, czy chciałbym zobaczyć. Odpowiedziałem, że tak, powiedział: „Bądź u mnie w niedziele o 12”.

W niedziele nie byłem jedynym gościem. Corrida zaczynała się o 15:30, przedtem było grilowanie, trochę wina, itp.

Corrida zaczęła się od odegrania chyba hymnu, następnie zaprezentowali się torreadorzy, a wkrótce po tym na arenę został wpuszczony byk.

Najpierw kilku torreadorów drażni byka swoimi różowymi płachtami. To dopiero rozgrzewka. Po chwili na arenie pojawiało się dwóch jeźdźców na koniach, z dzidami. Konie mają zasłonięte oczy, żeby nie przestraszyły się byka. Mają również osłonę na sobie, ponieważ byki atakowały konie. Wówczas jeździec (picador) ranił byka dzidą w grzbiet. Wtedy płynęła pierwsza krew. Krótko po tym inny torreador, pieszy, przygotowywał się z dwiema pikami (banderillas) w rękach. Zakończone są ostrym metalowym hakiem, więc jeśli mocno wbite, nie mogą wypaść ani zostać wyszarpnięte. Ich końce są elastyczne, żeby nie sterczały z grzbietu. Banderillero wbija 6-8 pik w grzbiet.

Zwykle krótko po tym na arenie pojawiał się matador. Można go poznać po bogatszym stroju, oraz po tym, że jego płachta (zwana muleta) jest czerwona, a nie różowa. On jest głównym aktorem, który powinien przez pewien czas „bawi” się z bykiem, pozwalając mu atakować swoją czerwoną płachtę i robiąc zręczne uniki. Nazywa się to faena. Na końcu bierze szpadę i ma zabić byka.
Ten moment powinien być krótki – jeśli szpada zostanie wbita w odpowiednie miejsce i pod odpowiednim kątem, byk padnie natychmiast. Niestety, rzadko udaje się to zrobić za pierwszym razem. Wtedy słychać gwizdy z widowni.
Cały czas na arenie lub na jej obrzeżu są pozostali torreadorzy, którzy jeśli coś pójdzie nie tak (torreador upuści płachtę lub szpadę, lub byk zacznie któregoś gonić) odwracają uwagę byka.
Gdy tylko byk jest martwy, na arenę wjeżdżają dwa konie i wloką byka prosto do rzeźni.

Tej niedzieli walczyło siedem byków. Wstęp nie jest tani – najtańsze bilety kosztują S./ 70, najdroższe (blisko areny) S./ 350. Corrida będzie się odbywać w każdą niedzielę.

PS. Link: słownik wyrażeń związanych z corridą (po angielsku) 

sobota, 21 października 2006

Trzęsienie ziemi

5:50 rano. Obudziło mnie dzwonienie szyb w oknie i trzęsienie się łóżka, tak jakby naprawdę duża ciężarówka przejeżdżała pod moim oknem. Ale to nie była żadna ciężarówka. To było trzęsienie ziemi. Trwało kilkanaście – może kilkadziesiąt sekund.

W wiadomościach i dziennikach przeczytałem, ze epicentrum znajdowało się pod dnem Pacyfiku, około 200 km od Limy. Wstrząs miał siłę 6,4 stopnia w skali Richtera. Nie odnotowano rannych a zniszczenia są minimalne.

piątek, 20 października 2006

Sezon wizowy

Powiedziałbym, że zaczął się sezon wizowy, gdyby istniało coś takiego. Po prostu prawie wszyscy praktykanci na raz musieli przedłużać sobie wizy. W moim przypadku wymagało to trzech wizyt w urzędzie imigracyjnym, czyli Digemin. Za pierwszym razem wybrałem sie sam. Błąd. Oczywiście nie mogłem się dogadać, za to zostałem otoczony przez “pomocników”, którzy oczywiście chcieli pieniędzy. Za drugim razem już nie byłem sam. Okazało się, że brakuje jakiegoś dokumentu. Za trzecim razem też coś było w dokumentach nie tak jak trzeba, ale natychmiast wydrukowaliśmy nowy i Angelica (LCP) mogła mi go podpisać.

Większy problem miał Joe z Kolumbii. Przekroczył termin i musiał jechać do Ekwadoru. Niestety, po drodze go okradziono.

Z kolei Nils z Niemiec miał inny przypadek. Był w międzyczasie w Europie i kiedy wracał, anulowano mu wizę, bo było jednokrotnego wjazdu. Dostał turystyczna. Ale dzisiaj w urzędzie dogadał się, że to była pomyłka i dostał studencką ponownie.