wtorek, 28 czerwca 2011

Dziś odmówiono mi sprzedaży piwa w sklepie, gdyż... nie miałem butelki na wymianę. Chciałem zapytać, gdzie taką butelkę mogę zakupić, aby móc ją wymienić. Kasjerka nie sprawiała wrażenia bardzo rozgarniętej, więc prawdopodobnie nie zrozumiałaby mojego portugalsko-hiszpańskiego tex-mex.
Cóż, poszedłem obok. Tam wypisano mi kwit na butelkę, podbito pieczątkę i po kłopocie.

Interesujący fakt - piwo zimne może mieć inną cenę niż piwo ciepłe.

niedziela, 26 czerwca 2011

Rzuć robotę, wyjedź gdzieś daleko

Rzuciłem robotę. Kupiłem bilet w jedną stronę do Brazylii.

Dotarłem na południe kraju. Właśnie zaczęła się zima w Rio Grande do Sul. Siedzę przy ogniu, który pali się w kuchni u goszczącej mnie rodziny, żeby trochę się rozgrzać.
Przygotowują kolację. Rodzina składa się z 5 osób: rodzice/dziadkowie mający po 73 lata, ich córka, 33-letnia Particia oraz dwójka dzieci, siostrzeńców Partycji. Lukas ma 10 lat, Luana ma 3 lata. Luana mnie uwielbia. Jest jeszcze pies, kot i papuga.

Dogaduję się. Patricia słabo mówi po angielsku, ja słabo mówię po portugalsku. Ale jak mówię po hiszpańsku, to rozumieją. Tak, jak na pograniczu Stanów i Meksyku używają mieszanki angielskiego i hiszpańskiego zwanej spanglish, tak ja używam czegoś, co można nazwać portuñol.